Darz Bór w śnieżnej ciszy – kiedy myśliwy staje się opiekunem zimowego łowiska
Wraz z początkiem nowego roku 2026 do naszych łowisk wkroczyła prawdziwa, surowa zima. Gruba pierzyna śniegu przykryła pola i lasy, a mróz sięgał nawet –26 stopni. Dla wielu to wymarzony czas na sanki, skrzypiący pod butami śnieg i zachwyt nad białym krajobrazem.
Jednak dla zwierzyny płowej i drobnej to okres ciężkiej próby.
Szczególnie sarny mają w takich warunkach niezwykle trudno. Gruba warstwa śniegu skutecznie utrudnia dostęp do naturalnej bazy żerowej. Każdy krok w głębokim puchu oznacza dla nich utratę cennej energii. Właśnie wtedy rozpoczyna się jedna z najważniejszych ról myśliwego – rola gospodarza i opiekuna łowiska.
W specjalnie przygotowanych miejscach dokarmiania, do których można dotrzeć samochodem terenowym lub ciągnikiem, myśliwi wykładali buraki, kukurydzę oraz zboże. Regularne uzupełnianie karmy było konieczne, ponieważ zima utrzymywała się aż do końca lutego. To oznaczało tygodnie systematycznej pracy w mrozie, śniegu i wczesnoporannych wyjazdów w teren.
Część kosztów dokarmiania została pokryta przez koło łowieckie, jednak znaczną część wydatków myśliwi ponieśli z własnej kieszeni. Bo łowiectwo to nie tylko tradycja i polowanie – to przede wszystkim odpowiedzialność za powierzony teren i jego mieszkańców.
W takich chwilach najlepiej widać prawdziwe oblicze myślistwa. Myśliwy nie jest jedynie tym, który pozyskuje zwierzynę. W trudnych warunkach staje się jej wsparciem – dba o równowagę w przyrodzie, pomaga przetrwać najcięższy czas i czuwa nad swoim łowiskiem.
Zima 2026 pokazała, że Darz Bór to nie tylko pozdrowienie – to zobowiązanie.
.
Dodaj komentarz
Komentarze